Rozczarowująca piąta edycja Boogie Brain
Rozczarowująca piąta edycja Boogie Brain Piąta edycja Boogie Brain Festival, w trakcie którego, podczas 2 dni wystąpiło niespełna 20 zespołów i artystów już za nami.

Podobnie jak w roku ubiegłym, z racji ograniczonych środków finansowych, festiwal ten odbył się w wersji klubowej w klubach City Hall i P1erwsze Miejsce zaś inauguracyjny koncert z udziałem Tie Break i Michała Urbaniaka oraz Jazzanovy wraz z Paulem Randolphem miał miejsce w hali szczecińskiej Opery.

Jak się potem okazało koncert w Operze okazał się największym sukcesem Boogie Brain 2012, gromadząc największą publiczność. Tego samego piątkowego dnia niestety frekwencja w City Hall, gdzie odbyła się część klubowa, nie powaliła, a było można posłuchać tam takich wykonawców jak Clinton, Chmara Winter, Public Lover czy Mario Basanov.

Dzień drugi Boogie Brain odbył się już nie tylko w City Hall, ale również w pobliskim P1erwszym Miejscu. Wstęp do obydwóch klubów odbywał się na jeden bilet, więc można było się swobodnie przemieszczać z jednego do drugiego w zależności od muzycznych upodobań gdyż w obu tych miejscach rozbrzmiewała różna muzyka. Podczas gdy w City Hall przez cała noc dominowały ciepłe houseowe klimaty, w P1erwszym miejscu usłyszeć można było mniej taneczną, bardziej „połamaną” muzykę począwszy od Kinga Busego, Galusa aż do OM Unit. Choć muzyka była mocna i pełna głębokich basów, była dosyć wolna, przez co osób tańczących było niewiele. W ogóle trzeba przyznać, że tego dnia w P1erwszym miejscu nie bawiło się zbyt wiele osób. O wiele lepiej było za to w City Hall, gdzie bawiło się całkiem sporo osób. Począwszy od Benego The Ball i MJU Trio atmosfera z minuty na minutę rosła aby osiągnąć apogeum podczas występu gwiazdy wieczoru – Crazy P w DJ secie Chrisa Todda oraz towarzyszeniu wokalistki Danielle Moore, której głos urzekł chyba wszystkich. Podczas gdy w City Hall wszyscy zachwycali się Crazy P, w P1erwszym Miejscu zrobiło się dużo żwawiej za sprawą muzyki techno, która rozbrzmiała tam za sprawą Benjamina Damage i Doc’a Daneeka. Rozruszało to trochę sztywną atmosferę muzycznie zdezorientowanych ludzi, którzy podpierali wcześniej ściany.

Choć Boogie Brain w tym roku świętowało okrągłą 5 rocznicę, to trzeba przyznać, że była to najgorsza ze wszystkich edycja. Organizowanie Boogie Brain w klubach, choć wymuszone, to chyba mija się trochę z celem i ciężko nazywać to dalej festiwalem skoro niczym się to nie różni od dowolnej imprezy towarzyszącej Boogie Brain, która odbywa się w ciągu roku. Stojąc chwilę przed wejściem można było również zaobserwować wiele osób, które w ogóle nie wiedziały, że tego dnia odbywa się właśnie Boogie Brain a do klubu przyszli jak na zwykłą imprezę. Pokazuje to jedynie brak festiwalowej atmosfery i słabej informacji o samej imprezie. Również tegoroczny line-up nie zachwycił, czego częściowo powodem może być słaba frekwencja. Automatycznie nasuwa się również pytanie czy nie była to czasem ostatnia edycja festiwalu, który z roku na rok dysponuje coraz mniejszym budżetem, odbywa się w mało komfortowych klubowych warunkach i przyciąga coraz mniejszą publiczność? Wierzymy, że mimo wszystko tak nie będzie a Boogie Brain przetrwa i odbije się od dna i wróci do czasów świetności z trzeciej edycji, która z rozmachem odbyła się na Łasztowni.
5,0 /2
Data publikacji: 2012-10-23
Komentarze

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.