Polskie obchody 20 rocznicy Mayday
Polskie obchody 20 rocznicy Mayday Mimo tego, że impreza w Polsce odbyła się po raz dwunasty, to motywem głównym była dwudziesta rocznica imprezy, jaka odbyła się w tym roku w Niemczech. Tegoroczne motto w Polsce również brzmiało "Mayday - Twenty Years Of Rave History".

Pierwsza impreza Mayday miała miejsce 14 grudnia 1991 w Berlinie. Od tamtej pory od dwudziestu lat Mayday co roku miłośnicy house, techno oraz nowych brzmień w muzyce elektronicznej. W tym roku 30 kwietnia w Dortmund miała miejsce jubileuszowa edycja Mayday. W związku z tym, że polska edycja ma już ponad dziesięć lat organizatorzy postanowili aby w naszym kraju również świętować dwudziestolecie "matki wszystkich imprez rave".
Tegoroczny Mayday odbył się po raz dwunasty. Tradycyjnie w katowickim Spodku. Jak co roku organizatorzy zaprosili do Polski wielu ciekawych artystów związanych z muzyką klubową. Ponadto wystąpili również rodzimi producenci i DJ'e. Na trzynaście godzin Spodek zamienił się w "świątynię" elektronicznej muzyki tanecznej.

Mayday Polska 2011
W tym raku, podobnie w jak poprzednim, można było bawić się na trzech scenach. Najwcześniej, bo o 19-tej, zabawa rozpoczęła się na scenie głównej, zwanej "Arena". Godzinę później wystartował "Showroom", a od 22-giej do dyspozycji był już "Ballroom".
Zabawa na Mayday rozpoczęła się od setu DJ'a Mo (czyli Marcina Karpińskiego, znanego również jako DJ Motyl). DJ Mo zaserwował słuchaczom 45 minut dobrego tech-house'u. Po nim na scenie pojawił się Jurek Przeździecki ze swoim live-actem. Artysta wydał w tym roku, nakładem Definition Records, swój drugi album "Biscuit Symphony". Podczas swojego występu znalazło się wiele utworów z wspomnianego albumu. Jurek zaczarował publikę swoimi muzycznymi pomysłami.
O 20-tej na drugiej scenie pojawił się Hellboy. Ten krakowski DJ i producent zaserwował wysokoenergetyczny set. Z głośników zaczęły wydobywać się basowe dźwięki, które z dużą częstotliwością docierały do uszów bawiących się w "Showroomie". Ogółem mocno i szybko. Tak jak na tę scenę przystało.
Na scenie głównej po Jurku pojawił się Hooligan. Frank Tomiczek znany jako DJ Hooligan czy Da Hool, zaczął swoja przygodę z muzyka klubowa już pod koniec lat osiemdziesiątych. Szybko zyskał uznanie jako dobry DJ i innowator mieszający takie style muzyki jak: techno, house, acid i trance. Na tegorocznym Mayday'u w jego secie dominował głównie electro house.
O 21-szej w "Ballroom" pojawili się pierwsi artyści. Deas & Lubica to polski duet DJ'ski i producencki. Ich utwory zostały wydane przez takie labele jak Baroque Records. Ich set zdominował niezwykle energetyczny tech i progressive house. Ta energia zresztą szybko przeniosła się na bawiących się ludzi.
Na scenie głównej po występie Hooligana pojawili się panowie z Turntablerocker. Ich występ rozgrzał parkiet do czerwoności. Przez 90 minut z głośników wydobywały się energetyczne house'owe brzmienia. Set był bardzo różnorodny i przez cały czas na parkiecie królował taniec. Panowie z formacji zaprezentowali również swoje DJ'skie umiejętności.
Po secie Thomilli i Michiego na scenie pojawił się Anthony Rother. Ten kompozytor muzyki elektronicznej, producent muzyczny, DJ i właściciel wytwórni płytowych, zaprezentował swoje muzyczne dokonania podczas godzinnego występu. Uzbrojony w armię syntezatorów, które czekały na niego od początku imprezy rozpoczął swój występ, który był mieszanką electro, ambientu oraz eksperymentalnej muzyki elektronicznej. Dodatkowo śpiewał do niektórych ze swoich kompozycji. Jego charakterystyczne synthy połączone z basem stworzyły niesamowicie dynamiczną mieszankę.
Gdy Rother zakończył swój występ na scenie pojawiła się kolejna wielka postać niemieckiej sceny techno, czyli Chris Liebing. Co prawda jego nowy styl różni się od tego, dzięki któremu Liebing stał się rozpoznawalny na klubowej scenie, jednak myli się ten, który myśli, że jego nowe brzmienie nie potrafi zawojować tańczącymi na parkiecie ludźmi. Set Chrisa był energetyczny w każdym calu. Głośniki drżały od brzmienia basu, a bawiący się ludzie nie oszczędzali się w tańcu.
Gdy skończył się set Liebinga nadszedł moment na który czekała większość. Na scenie pojawili się Members Of Mayday. Jeżeli ktoś jeszcze nie był na Mayday'u może nie wiedzieć, że właśnie w tym czasie ze sceny schodzą artyści, a wchodzą bawiący się ludzie. Tym razem set trwał trochę ponad 30 minut. Pierwszą minutę stanowiło intro, które oparte było na motywach tegorocznego hymnu, czyli "Ravemobil". Pierwszym hymnem jaki został zagrany był "Make My Day". Potem poleciał bardzo popularny "Troopa Of Tomorrow" i trochę zapomniany "Save The Robots". Następnie w głośnikach zabrzmiał "Soundtropolis", a po nim "Team X-Treme". Kolejne hymny to "Massive Moments", który świdrował uszy swoim potężnym basem oraz lekki "Datapop". Gdy skończył się "Dataopop" poleciał jeden z najpopularniejszych utworów Members Of mayday czyli "10 In 01". Po nim bardzo lubiany "Culture Flash", aż przyszedł czas na "ravemobil". Jednak to nie on zakończył set. Nie mogło przecież zabraknąć utworu, który kiedyś wzbił się na pierwsze miejsce niemieckiej listy przebojów. To właśnie "Sonic Empire" był ostatnim hymnem jaki został zagrany w tegorocznym secie Members Of Mayday.
Tradycyjnie po Members Of Mayday na scenie pojawił się współtwórca Mayday, czyli Westbam. Set tego legendarnego DJ'a obfitowł w klimaty progressive, electro house i breakbeat. Westbam potrafi zaskakiwać, tym razem set był mniej nastawiony na umiejętności DJ'skie, a bardziej na dobór tanecznych utworów.

Podsumowanie
Tegoroczna edycja Mayday zaskoczyła również wizualizacjami. Po remoncie Spodka, zamontowano olbrzymią u nowoczesną świetlną instalację i zrezygnowano z telebimów, które przy poprzedniej edycji służyły głównie do promowania radia ESKA. Tym razem powrócono do sprawdzonego już patrona, czyli Planety FM. Ponadto zmiana wizualizacji sprawiła, że scena nabrała nowego charakteru. Światła zmieniały często swój kolor i układ.
Na scenie głównej popełniono jednak akustyczny błąd. Głośniki które znajdowały się z tyłu, były albo za daleko wysunięte, albo nie działały, bo dźwięki dochodziły tylko z tych przy scenie. Mimo tej wpadki reszta była profesjonalnie przygotowana i nie pozostawiała niczego do życzenia. Jak zapewniają organizatorzy to co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy podczas tegorocznej edycji mayday Polska, to dopiero przedsmak tego co zostało zaplanowane na rok 2012. Nie pozostaje nic innego jak trzymać organizatorów za słowo! Poniżej zdjęcia z imprezy:

GALERIA ZDJĘĆ
5,0 /3
Data publikacji: 2011-11-22
Komentarze

Musisz być zalogowany aby dodać komentarz.