"Biszkoptowa Symfonia" według Jurka Przeździeckiego
"Biszkoptowa Symfonia" według Jurka Przeździeckiego Premiera "Biscuit Symphony" już niedługo, dlatego postanowiliśmy zadać Jurkowi kilka pytań, dotyczących jego najnowszego dzieła i nie tylko. Sprawdźcie sami co ciekawego nam powiedział.

jpbs
W swoim życiu wiele już osiągnąłeś i Twoja praca była niejednokrotnie doceniana przez znaczące postacie sceny muzyki elektronicznej, a odzwierciedla to chociażby możliwość wydawania na Cocoon Recordings. Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Moja przygoda z muzyką zaczęła się już w dzieciństwie. Mając 10 lat rozpocząłem naukę gry na pianinie, gdyż tradycja gry na tym instrumencie była powszechna w mojej rodzinie. Z tego okresu pamiętam muzykę Bacha, Chopina oraz nużące ćwiczenia techniki. Zmęczony, po kilku latach przerwałem naukę, by już do niej nie powrócić. Bardzo szybko przekonałem się, że wystarczy iskra, by rozpalić ogień tlący się w mojej duszy. Na studiach warszawskiej ASP silnie poczułem, że muzyka jest dla mnie bardzo ważna i chcę zająć się nią na nowo. Tym katalizatorem była muzyka elektroniczna w bardzo różnych formach. Następne lata były poszukiwaniem własnego, muzycznego języka. Nagranie dla Cocoon Recordings utwierdziło mnie w przekonaniu, że te poszukiwania miały sens.

Pamiętasz swój pierwszy występ? Wspominasz go pozytywnie?

Tak, było to w Portugalii. Wielka trema, ale i doświadczenie kontaktu z publicznością. Każdy kolejny występ był lepszy i sprawiał mi coraz większą radość.

Jak oceniasz swoje dotychczasowe osiągnięcia?

Cieszę się z tego, co udało mi się zrobić do tej pory, ale nie przeceniam tego. Wszystko zależy od punktu odniesienia, skali i oczekiwań. Dla mnie najważniejsze jest to, że wciąż mogę pisać muzykę, bo mam pomysły. Wymagam od siebie dużo, bo szkoda mi tracić chwil, których mam niewiele. Nauka jest dla mnie kluczowa, więc prywatnie studiuję kompozycję. To mój sposób na dalszy rozwój i poznanie narzędzi, które pomagają mi stać się lepszym muzykiem. Dla mnie "być lepszym muzykiem" to tworzenie rzeczy o oryginalnej wartości. Tylko taka muzyka ma szansę przetrwać próbę czasu.

Kto jest dla Ciebie inspiracją? Ktoś wpłynął na to, jaką aktualnie tworzysz muzykę?

W swoich upodobaniach jestem tradycjonalistą. Nie ukrywam tego. Inspiruje mnie muzyka klasyczna oraz współczesna muzyka poważna. Nie znaczy to jednak, że szukam w niej gotowych fraz czy motywów do użycia w swoich kompozycjach. Szukam wspólnego mianownika, którym jest brak powierzchowności. Największy wpływ ma na mnie twórczość Lutosławskiego. Samo słuchanie powoduje we mnie wzrost twórczej adrenaliny i wzrost ambicji. Chcę być lepszym twórcą i sięgnąć głębiej. Celem jest dla mnie podnoszenie sobie artystycznej poprzeczki. Pisząc swoją muzykę nie zastanawiam się nad funkcją, stylem czy obecnie panującym trendem. Zależność od gustów jest koszmarem, który prześladuje wielu twórców. Gdy studio jest "miejscem pracy" i zarobkowania łatwo stać się więźniem kompromisów. Każdy jednak ma prawo do wyboru swojej drogi. Ja wybrałem egoistyczne przeżycie, którym karmię swoją duszę i napełniam serce. Wierzę, że znajdą się odbiorcy, którym to, co robię będzie bliskie.

Nie jest już tajemnicą, że premiera Twojego debiutanckiego solowego albumu "Biscuit Symphony" została zaplanowana na 29 kwietnia. Dużo czasu poświęciłeś na stworzenie wszystkich utworów? Czego możemy się po nim spodziewać? Jaki gatunek reprezentuje?

Początkowo album miał wyjść na Whirlpoolsex Music, ale niestety wytwórnia wpadła w tarapaty i nie doszło do wydania. Wkrótce dostałem propozycję od Christiana Fischera, który zdecydował się wydać album w swojej wytwórni Definition Records. Są to kompozycje z ostatnich dwóch lat. Pomimo tego, większość została zmiksowana od nowa, by nadać im jak najbardziej spójny charakter brzmieniowy. Najważniejszą cechą jest różnorodność materiału. Klasyfikację gatunku pozostawiam specjalistom.

Uosabiasz się jakoś z nim? Będzie to w pewnym rodzaju podsumowanie Twojej działalności czy coś zupełnie odbiegającego od Twoich poprzednich produkcji?

Muzyka na albumie to zapis najpiękniejszych moich chwil i doświadczeń z muzyką. Moja muzyka jest częścią mojego życia i spójna z moim widzeniem świata. Nie, nie jest to podsumowanie, gdyż zbyt mało osiągnąłem, by móc to podsumowywać. Jest raczej przeglądem i retrospekcją tego, co potrafię i co mnie interesuje w muzyce. Są tu utwory motoryczne, ale i epickie. Jedne opowiadają muzyczną historię, inne natomiast przekazują czystą parkietową energię. Identyfikuję się z tym w pełni.

Skąd pomysł na nazwę albumu?

To swobodne skojarzenie. Nie było tu żadnej filozofii czy ukrytego sensu. Sens i skojarzenia dźwiękowe związane z taką "herbatnikową symfonią" pojawiły się później i zainspirowały mnie do napisania krótkich tekstów, które dopowiadają słuchaczowi, co siedziało w mojej głowie, gdy powstawał materiał. Tytuły niektórych utworów są nagłówkami spamów jakie dostawałem i kolekcjonowałem swego czasu. Tych najbardziej dziwacznych (Lender Pitiffuly, Relationship Sunblock) użyłem na płycie.

Z niecierpliwością czekam na premierę "Biscuit Symphony". Jeszcze raz dziękuję za udzielenie wywiadu i życzę dalszych sukcesów. Cześć.

Ja również dziękuję.




Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozprzestrzenianie artykułu bez zgody autora jest zabronione! Prawo chronione przez ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych: Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83.
5,0 /6
Data publikacji: 2011-04-14
Komentarze

Dobry album ;)

Dodano: 08:00 15.04.2011 zgłoś nadużycie

Bardzo przyjemny w odsłuchu i fajny był występ Jurka na Audioriver.

Dodano: 17:49 03.08.2011 zgłoś nadużycie